Od kilku lat w pierwszych dniach nowego roku Małe Ciche i jego okolice stanowią ulubione miejsce licznego grona członków i przyjaciół naszego Stowarzyszenia. Wielu z nich już we wczesne piątkowe popołudnie kieruje się do dobrze znanych pensjonatów „U Zosi i Jaśka” oraz „U Ani i Andrzeja”, które pełnią funkcje baz zimowych atrakcji – tras narciarskich, zimowych spacerów i zabaw na śniegu, kuligu z pochodniami oraz termalnych kąpieli. Świąteczna atmosfera sprzyja spotkaniom z przyjaciółmi wypełnionych wspomnieniami i wspólnym śpiewem ulubionych harcerskich piosenek, kolęd i pastorałek.

Zima w tym roku wyjątkowo dopisała. Do beztroskiego korzystania z jej uroków zachęcały komunikaty pogodowe, które zapowiadały opady świeżego śniegu. Już podczas podróży towarzyszyły nam zimowe krajobrazy, jak z bajki wyglądały szczyty Tatr, ośnieżone drzewa i góralskie chałupy zalane zimowym słońcem. Po przybyciu na miejsce rozpakowaniu bagaży w przydzielonych pokojach przyszedł czas na odprężenie po podróży, spotkania w małych grupach.

Bohaterami głównego punktu tradycyjnego pierwszego wieczornego spotkania uczestników kuligu byli Ewa i Bogdan Dudkowscy. Znani również z podróżniczych pasji postanowili „na gorąco” podzielić się wrażeniami z egzotycznej wyprawy do odległej Japonii. Z uwagą i zaciekawieniem słuchaliśmy bogato ilustrowanych wspomnień. Jak w kalejdoskopie zmieniały się zdjęcia z kolejno odwiedzanych miejsc m.in. Tokio, Kioto, Nary, Hiroszimy i Osaki w których przeszłość łączyła się z teraźniejszością, wspaniałe krajobrazy z obrazami ulic o dużym natężeniu ruchu pojazdów i pieszych, pełnych kolorowych ekranów, atrakcyjnych wizualnie sklepowych wystaw. W milczeniu oglądaliśmy zdjęcia Kopuły Bomby Atomowej – Pomnik Pokoju w Hiroszimie ukazujące grozę zniszczenia i cierpienia mieszkańców miast zaatakowanych bombami atomowymi w sierpniu 1945 roku, „cienie” ludzi na kamieniach, pozostałości świątyń buddyjskiej i szintoistycznej.

Integralną częścią wieczornego spotkania były także piosenki harcerskie oraz śpiewane tradycyjnie w okresie świątecznym kolędy i pastorałki. Do wspólnego śpiewu zachęcał gitarowy duet Kazimierz Górka i Irena Zawadzka-Kuliś, który doskonale trafiał w gusta uczestników tego wyjątkowego wieczoru. Było to kolejne spotkanie, na które zaprosili nas Druhna Ewa i Druh Bogdan, które idealnie pasuje do wcześniejszych gawęd z podróży dh. Jarosława Balona. Jako, że wielu z nas realizuje swoje pasje i marzenia czekamy na ich opowieści. Okazji z pewnością nie braknie.

Sobotnie przedpołudnie nie sprzyjało dłuższym spacerom i zabawie na śniegu. Niespożytą energią wykazywali się najmłodsi oraz amatorzy białego szaleństwa, którzy nie zrezygnowali z możliwości szusowania po okolicznych stokach. Nie zabrakło rywalizujących przy stole tenisowym i piłkarzykach stołowych oraz chętnych do relaksu w basenach termalnych.

Krótko po godzinie siedemnastej przyszedł czas na główną atrakcję dnia – kulig z pochodniami. W rejon tartaku U Kantora, przy którym czekały na nas drewniane sanie z zaprzęgniętymi końmi dotarliśmy busikami. Sprawnie przebiegał podział na ośmio lub dziesięcioosobowe grupy, które bez zwłoki zajmowały miejsca w sankach.

Przejazd przez przykryty śniegiem i lodem las był prawdziwą przyjemnością nawet wtedy, gdy mróz szczypał w twarze. Nogi i ręce przed zimnem chroniły grube baranie futra lub koce. Trasa prowadząca na Polanę Furtakówki była urozmaicona – raz wznosiła się, raz opadała, czasem brała ostry zakręt. Wbrew obawom, żadne sanie nie przewróciły się, nikt też z nich nie wypadł. Z sanek można było usłyszeć radosny gwar i śmiech, a nawet śpiew. Niepowtarzalną atmosferę potęgowały gwiaździste niebo, skrzypiący śnieg, dźwięki dzwonków sań, parskanie koni i płonące pochodnie. Przejażdżka trwała około czterdzieści minut.

Planową przerwę w podróży wypełniła zabawa przy góralskiej muzyce, w zadaszonym i oświetlonym szałasie. Wszyscy mieli też okazję do smakowania rozgrzewających napojów oraz regionalnych przysmaków wiejskiego chleba ze smalcem, kiszonych ogórków, konfitury z żurawiny oraz pieczonych własnoręcznie nad ogniskiem kiełbasek, oscypków i kromek chleba.

Jak mówi stare porzekadło – wszystko co dobre, kiedyś kończy się. Ani się obejrzeliśmy, gdy znaleźliśmy się w swoich pokojach. Szybko minęła również noc. Po zakończeniu porannego posiłku, z uczuciem lekkiego smutku, nadszedł moment opuszczenia gościnnych pensjonatów. Nasza zimowa przygoda dobiegła końca.

Serdecznie dziękujemy wszystkim za wspólnie spędzone chwile, uśmiech, wsparcie i dobrą zabawę. Organizatorom za staranne przygotowanie wycieczki, dobry humor i pogodę ducha. Gospodarzom za pełną ciepła rodzinną atmosferę, smakowite posiłki i desery.

Aby zobaczyć, jak było zapraszamy do galerii zdjęć zrobionych przez uczestników 3. Kuligu SPH w Krakowie – Małe Ciche’2026.

Zapraszamy za rok! Do miłego zobaczenia!

Tekst: Andrzej Gaczorek

Zdjęcia: wykonane przez uczestników wycieczki