Witam Was serdecznie i zacznę mój kulturalny felieton inaczej niż poprzednio…wizytą w Olsztynie. Może się Wam wydawać, że to co zobaczyliśmy i przeżyliśmy w tym mieście na warunki krakowskie wydaje się zbyt odległe, ale to tylko siedem godzin pociągiem.
Olsztyn to piękne stare miasto. Miasto Kopernika i Erika Mendelsona. Z osobą Kopernika zetknął się każdy i każdy wie, że zamek w Olsztynie był miejsce jego zamieszkania i pracy. Natomiast o Eriku Mendelsonie nie każdy słyszał mimo iż wielu z nas widziało jego architektoniczne prace takie jak:

Dom Towarowy we Wrocławiu lub Wieża Einsteina w Poczdamie. W Olsztynie mieści się na nieistniejącym już kirkucie jego pierwsze dzieło - praca dyplomowa na Politechnice w Monachium – Dom Przedpogrzebowy Bet Tahara. Niesamowity obiekt, który na zewnątrz wygląda zupełnie nieciekawie, a po wejściu do środka zapiera dech.

W zamku mieszczą się czasowe wystawy. Obecnie znajduje się tam wystawa prac Edwarda Dwurnika z którego twórczością często stykamy się w krakowskim Mocaku.


W Miejskim Domu Kultury w Olsztynie była ciekawa wystawa młodego malarza, trochę filozofa Ziemowita Fincek „Przemiany”.

No i na koniec olsztyńskich refleksji wisienka na torcie przedstawienie Jana Klaty w Teatrze Stefana Jaracza „Krzyżacy”. Niesamowita, trwająca 3,5 godziny, kontrowersyjna, budząca ewidentnie skrajne emocje adaptacja Krzyżaków Henryka Sienkiewicza. Niezawodnie przedstawienie to trzeba zobaczyć nawet jak się nie lubi Klaty, a ostatnie 15 minut czyli Bitwa pod Grunwaldem jest majstersztykiem muzyczno-choreograficznym zasługującym na totalny aplauz – porywający wszystkich widzów.



Wybierzcie się do Olsztyna i doświadczcie uroków i kultury tego miejsca, uprzejmości i życzliwości ludzi tam mieszkających, których w Krakowie brak.
A teraz kino.
Zobaczyłam dla siebie i dla Was trzy filmy: „Droga do Vermiglio”, „Chopin, Chopin” i „Franz Kafka”.
Pierwszy z nich to włoska, nostalgiczna, piękna opowieść o miłości (do mężczyzny, kobiety, muzyki i książek) dziejąca się w Alpach w Lombardii u schyłku II wojny światowej, w momencie zwycięstwa i trochę później. To jest film o tym, że nie ma w życiu rzeczy beznadziejnych, zawsze jest wyjście z każdej sytuacji, a mimo tragicznych sytuacji życiowych często znajdujemy przebaczenie i oparcie w drugim człowieku.
Film jest kameralny, skromny, ale piękny.
Drugi z filmów (pewnie część z was już go widziała i jestem ogromnie ciekawa Waszych refleksji) to jedna z najdroższych polskich produkcji, mówi się o kwocie 70 mln złotych (co prawda Roman Polański twierdzi, że za tak niewielkie pieniądze nigdy by takiego filmu by nie zrobił). Ja poszłam do kina żeby zobaczyć Eryka Kulma w roli Chopina – i nie rozczarowałam się, to bardzo dobry aktor. Film nie. Reżyser filmu Michał Kwieciński (nakręcił poprzednio bardzo dobry film pt. „Filip” też z Erykiem Kulmem) nie miał pomysłu, albo go nie potrafił zrealizować. Film jest za długi i nudny. Nie wykorzystany został potencja grających w nim aktorów, Mai Ostaszewskiej, Karoliny Gruszki. Jeśli chcecie sami wyrobić sobie opinię idźcie do kina – czas trwania 135 min.
Trzeci film to niesamowita historia o Franzu Kafce w reżyserii Agnieszki Holland. Scenariusz napisała Agnieszka Holland i Marek Epstein i jest on mistrzowski. W głównej roli Idan Weiss, niemiecki aktor łudząco podobny do Kafki. Jest to historia człowieka, który mimo przeciwności losu (surowy, bezwzględny ojciec, bezwolna matka) w tym autyzmu na który ewidentnie cierpiał i co bardzo ładnie pokazała Holland starał się w każdej sytuacji i w każdym miejscu w jakim się znalazł pisać… Obejrzyjcie ten film koniecznie – czas trwania 2h7m.
Na koniec chciałam Was zaprosić do trzech krakowskich galerii. W galerii Artemis przy ul. Poselskiej 15 jest w tej chwili wystawa Joanny Karpowicz „Anubis i yokai 2” związana z refleksjami przed świętem zmarłych, a ukazująca zarazem piękno Japonii.
W galerii Podbrzezie przy ul. Podbrzezie, gmach Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie jest wystawa „Wrażliwcy”. Przedziwna, ale bardzo uspokajająca. Taka trochę autystyczna.
Przy ul. Podwale 6 w galerii Zofii Weiss trwa aktualnie „ IX salon młodych” do 14-12-2025 r.
Odwiedzajcie krakowskie galerie, wchodzicie „z ulicy”, oglądajcie powieszone na ścianach obrazy to wzbogaca.
Do zobaczenia. Przed końcem roku jeszcze się odezwę.
Elżbieta Dudkowska-Wawrzycka
zdjecia Bogdan Dudkowski