W roku 2016 Zarząd Stowarzyszenia Przyjaciół Harcerstwa zaproponował swoim członkom i sympatykom udział w kilkudniowych zagranicznych wycieczkach pod hasłem: “Zwiedzamy Europę – poznajemy nowych ludzi i ich zwyczaje”. Celem pierwszej wyprawy był Lwów, jedno z najpiękniejszych miast wschodniej Europy. Miasto dla każdego Polaka symboliczne i pełne sentymentów.

W miesiącu czerwcu 2017 roku Zarząd SPH podjął decyzje o organizacji w miesiącu listopadzie wycieczki na Węgry – kraju z którym Polacy związani są od wieków. Celem naszej eskapady było położone w północno-wschodniej części Węgier, u podnóży Gór Bukowych, miasto Eger.

Tradycyjnie pieczę nad sprawami organizacyjno-programowymi i finansowymi powierzono v-ce Prezesowi Zarządu SPH Druhowi. hm. Stanisławowi Piaseckiemu (Komendant wycieczki) i Sekretarz Zarządu SPH Druhnie. hm. Magdalenie Migacz (Kwatermistrz wycieczki).

Zgodnie z ustaleniami z krakowskim Biurem Podróży Eko-Tourist sp. z o.o. naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w piątek 19 listopada. Tuz przed godziną szóstą na parkingu przy Rondzie Matecznego pojawili się wszyscy uczestnicy wyprawy w liczbie 37 osób. Wynajęty autokar przyjechał kilka minut przed umówioną godziną odjazdu. Sprawnie odbył się załadunek bagaży i po chwili wszyscy zajęli wyznaczone miejsca. Po sprawdzeniu przez pilota wycieczki Pana Jacka Jordana listy obecności mogliśmy punktualnie wyruszyć w trasę. Obecnych powitał również Komendant wycieczki Druh hm. Stanisław Piasecki i życzył wielu niezapomnianych wrażeń. W międzyczasie wszyscy usadowili się wygodnie w fotelach. Jedni postanowili uciąć sobie drzemkę, a pozostali rozpoczęli rozmowy na rożne tematy.

na madziarskim szlaku 01

Przed wejściem do Jaskini Baradla

Przed wejściem do Jaskini Baradla

Na pierwszym planie Druh hm Andrzej Gaczorek i Jego Małżonka Joanna

Na pierwszym planie Druh hm Andrzej Gaczorek i Jego Małżonka Joanna

Kraków pożegnał nas kiepską pogodą, tzn. było chłodno, pochmurnie i mżyło. Czas mijał jednak bardzo szybko, a w miarę jego upływu z zza szyb autokaru mogliśmy podziwiać efekty pracy wykonawców nowej “zakopianki”, na odcinku od Lubnia do Rabki. Zmieniała się również pogoda, a mżawkę zastąpiły opady śniegu, który zalegał na kilku kilometrowym odcinku drogi do granicy polsko-słowackiej w Jurgowie.

Kolejnymi punktami na naszej trasie były m. in. Kiezmark, Poprad, Roznowa. I tak, bez szaleństw, dozwoloną prędkością ok. godz. 12.30 dotarliśmy do położonego na pograniczu słowacko-węgierskim Parku Narodowego Aggtelek i kompleksu jaskiń Baradla wpisanych na światowa listę dziedzictwa UNESCO.

Po załatwieniu przez pilota wycieczki spraw formalnych w kasie otrzymaliśmy mini przewodniczki o Parku Aggtelek i systemie jaskiń Baradla (w języku polskim) i rozpoczęliśmy jej zwiedzanie. Piękna jaskini nie da się opisać, najlepiej je obejrzeć. Stanowi ona ciąg bardzo obszernych korytarzy i komór, a jej ściany zdobią liczne różnokolorowe nacieki, które lśnią odbijając światło. Stoją lub wiszą od tysięcy lat – ze stropu nacieki wiszące – stalaktyty, na dnie nacieki stojące – stalagmity, a gdy obie formy łączą się tworzą kolumny naciekowe (stalagnaty). Nacieki maja swoje fantazyjne nazwy m. in. Żółw, Bażanty, Orzeł, Język Teściowej, Kopa siana, Ślad Nogi Olbrzyma, Tygrys, Machający Miś czy Glowa Słonia. Uważni obserwatorzy mogli również dostrzec odciśnięte szkielety zwierząt, muszle ślimaków żyjących w okresie triasowym. Mimo niesprzyjających życiu warunków w jaskini mogliśmy oglądać śpiące nietoperze. Nie budziły ich nawet błyski fleszy aparatów, którymi uwiecznialiśmy piękno otaczających nas ścian. W tzw. sali koncertowej (mającej bardzo dobrą akustykę) niezapomnianych wrażeń dostarczyła prezentacja “światło-dźwięk” do której wykorzystano utwór Vangelisa “Rydwany Ognia”.

Jaskinia Baradla ma 25 km długości

Jaskinia Baradla ma 25 km długości

Długość, jakże pięknej, trasy turystycznej wynosi 1 km

Długość, jakże pięknej, trasy turystycznej wynosi 1 km

na madziarskim szlaku 07

Dodać należy, ze jaskinie zwiedzaliśmy wspólnie z wycieczką z Jarosławia, której przewodnik co pewien czas wykrzykiwał: “Gdzie jest Eulalia?” i sprawdzał, czy ktoś z jego grupy nie zagubił się. Na szczęście wszyscy opuścili jaskinie cali i zdrowi. Trasa turystyczna po której poruszaliśmy była oświetlona i miała wybetonowane podłoże (chodnik). Jaskinia była bardzo ciekawa i zdecydowanie warta zobaczenia, tylko w czasie jej zwiedzania należało czasem zwolnic i przyjrzeć się otoczeniu, a nie “gnać” do przodu …

Tuż po wyjściu z Jaskini Baradla

Tuż po wyjściu z Jaskini Baradla

Szybko zapadające ciemności zmusiły nas do przełożenia na dzień następny wizyty w Dolinie Pięknej Pani oraz zwiedzania Egeru, nazywanego często “węgierskim Krakowem”. W związku z powyższym udaliśmy się do “Nefelejcs Hotel” w miejscowości Mezokovesd-Zsory. Po rozlokowaniu się w pokojach zeszliśmy na obiadokolacje przygotowaną przez obsługę hotelu. W jej trakcie pilot wycieczki – Pan Jacek, przedstawił szczegółowy plan na kolejny dzien. Po posiłku zmęczeni trudami całodziennej podróży i z perspektywa wczesnego wstania w dniu następnym udaliśmy się na zasłużony wypoczynek.

Wejście do naszego hotelu, pokoje 2 - osobowe o wysokim standardzie

Wejście do naszego hotelu, pokoje 2 - osobowe o wysokim standardzie

Drugi dzień przebiegał pod znakiem poznawania węgierskich tradycji i folkloru, kąpieli w termalnych basenach oraz podziwiania uroków Egeru i Doliny Pięknej Pani. Jeszcze przed śniadaniem mogliśmy obserwować świniobicie, wyrób przetworów z mięsa wieprzowego oraz uczestniczyć w związanych z nimi i utrwalonymi na węgierskich wsiach zwyczajach – degustacji węgierskiej palinki, win i soków owocowych, ciasteczek (pogacsa). Po śniadaniu i porannej kawie uznaliśmy, że nie będziemy przeszkadzali naszym gospodarzom w “pracach domowych”. Zachęceni opowieściami Pana Jacka postanowiliśmy zrelaksować się w leczniczych wodach kąpieliska Zsory. Z daleka widzieliśmy różnokolorowe aquaparkowe atrakcje, a w miarę zbliżania się do kąpieliska czuliśmy w powietrzu charakterystyczny zapach wód siarczanych. Wprawdzie jesienna aura nie zachęcała do kąpieli na wolnym powietrzu, ale wielu z nas chętnie zajęło miejsce w odkrytym basenie. Woda była cieplejsza od powietrza, a my pływaliśmy lub korzystaliśmy z “biczy wodnych”, masaży strumieniami wody i powietrza. Rześkie powietrze, lecznicza woda pozwalały w pełni zapomnieć o stresującej rzeczywistości.

Po obiedzie kontynuowaliśmy program krajoznawczy. Złożyły się na niego zwiedzanie słynących od wieków z uprawy winnej latorośli i produkcji wina – Egeru i Doliny Pięknej Pani. Czas przejazdu z hotelu do Egeru wypełniły opowieści Pana Jacka o roli Egeru w walkach z Turkami, genezy pochodzenia nazwy Egri Bikaveri, historii tokaju czyli “wina królów – króla win” oraz jego związków z naszym krajem, o Dolinie Pięknej Pani. Wkrótce naszym oczom ukazała się ogromna twierdza dominująca nad okolicą. W czasie spaceru uliczkami centrum Egeru oglądaliśmy jego zabytki: bazylikę z pierwszej polowy XIX wieku, budynek dawnego liceum Karola Eszterhazyego, minaret, zamek słynny z bohaterskiej obrony przed przeważającymi silami tureckimi (bohaterskiego dowódcę obrony Egeru Istvana Dobo upamiętniają plac jego imienia i pomnik). Przy Placu Istvana Dobo oglądaliśmy kościół i klasztor Minorytow z XVIII wieku.

Zwiedzanie Egeru zajęło nam kilka godzin

Zwiedzanie Egeru zajęło nam kilka godzin

Zwiedzanie Egeru

Zwiedzanie Egeru

Zwiedzanie Egeru

Bazylika z pierwszej polowy XIX wieku

Bazylika z pierwszej polowy XIX wieku

Bazylika z pierwszej polowy XIX wieku

Budynek dawnego liceum Karola Eszterhazyego

Budynek dawnego liceum Karola Eszterhazyego

Budynek dawnego liceum Karola Eszterhazyego

Zwiedzanie Egeru

Zwiedzanie Egeru

Zwiedzanie Egeru

Na rynku widoczne były przygotowania do świąt i świątecznych targów – niestety wszystkie kramy były nieczynne. Z Egeru pojechaliśmy do pobliskiej Doliny Pięknej Pani, gdzie znajdują się najpopularniejsze skupiska piwniczek-winiarni wykutych w wulkanicznych skałach. Ich uroki połączone z degustacją i zakupem lokalnych wyrobów odkrywaliśmy “na własną rękę” w czasie spaceru główną ulicą miasteczka.

Nasza wybrana piwniczka (z kilkudziesięciu) prezentowała się okazale. Wina były przednie

Nasza wybrana piwniczka (z kilkudziesięciu) prezentowała się okazale. Wina były przednie

Nasza wybrana piwniczka (z kilkudziesięciu) prezentowała się okazale. Wina były przednie

Wieczorem po kolacji, pod hasłem: “Lengyel, Magyar – ket jo barat, egyutt harcol, s issza borat” czyli “Polak, Węgier, dwa bratanki i do szabli i do szklanki” rozpoczęły się węgierskie tańce. Szampańskiej zabawie towarzyszyły melodie oparte na węgierskich motywach ludowych, popularnych przebojów w tym popularnym w naszym kraju utworze węgierskiej grupy rockowej “Omega” – ”Dziewczyna o perłowych włosach”. Humor dopisywał wszystkim gościom, a szampańska zabawa trwała prawie do północy. Niestety rano trzeba było wcześnie wstać i rozpocząć przygotowania do powrotu.

Uroczysta kolacja była wspaniała, a „swojska” świnka jest nie do zastąpienia

Uroczysta kolacja była wspaniała, a „swojska” świnka jest nie do zastąpienia

Zespół grał świetnie, stąd zabawa na całego

Zespół grał świetnie, stąd zabawa na całego

Zespół grał świetnie, stąd zabawa na całego

Zespół grał świetnie, stąd zabawa na całego

Bagaże zapakowane, za chwile wyjazd do Miszkolca

Bagaże zapakowane, za chwile wyjazd do Miszkolca

I tak, ani człowiek się obejrzał trzeba było pożegnać gościnne Mezokovesd-Zsory by wyruszyć w kierunku Miszkolca. W tym uzdrowisku mieliśmy okazje poznania uroków kąpieli i wypoczynku w oryginalnym kompleksie basenów zlokalizowanych w skalnych korytarzach i grotach. Wrażenia były niesamowite. Sala z której prowadzą wejścia do jaskiń oświetlona była naturalnym światłem. Jej centralną część stanowiła potężna skalna ściana po której spływały strumienie wody. Korytarze wypełnione były wodą w której można pływać lub chodzić. Przechodząc z jednego korytarza do drugiego trzeba pokonać kilka schodków, w ten sposób oddzielane są zbiorniki z nieco cieplejszą i chłodniejszą wodą. Wprawdzie korytarze są podświetlone, ale panuje w nich półmrok, a w niektórych miejscach jest wręcz ciemno. W jednej z jaskiń ciemność rozświetlały światełka umieszczone w sklepieniu , a w tle dochodziła muzyka. Światło zmieniało swoją barwę i natężenie. W kolejnej grocie ze ścian basenu wypływały pod ciśnieniem strumienie wody lub powietrza. Temperatura powietrza, wody, światło tworzyły niesamowita mieszankę dzięki której szybko można było zregenerować swoje siły – kto chce niech sprawdza. Po opuszczeniu kąpieliska (przed powrotem do autokaru) niczym prawdziwi kuracjusze udaliśmy się na krótki spacer do zdrojowego parku.

Dojazd do granicy polsko-słowackiej, przeprawa przez Przelecz Dukielska i Barwinek przebiegały w zimowych warunkach. Szybko zapadający zmrok, gęste opady mokrego śniegu nie tylko utrudniały widoczność, ale wręcz uniemożliwiały jazdę autokaru (momentami nie jechaliśmy a tylko toczyliśmy się po pokrytej śniegiem jezdni). Na drodze nie było widać służb drogowych, a kierowcy Tirów rezygnowali z dalszej jazdy). Wszystkie te problemy skończyły się na ziemi polskiej. Dokuczliwe opady ustały i dalsza jazda do Krakowa stała się bezpieczna. Wbrew początkowym obawom – kiedy wrócimy do domów, o godzinie 22.20 autokar zatrzymał się dokładnie w miejscu w którym rozpoczęliśmy naszą podroż, czyli przy Rondzie Matecznego.

Komendant Wycieczki, Druh hm Stanisław Piasecki z Małżonką Anną

Komendant Wycieczki, Druh hm Stanisław Piasecki z Małżonką Anną

Gorącymi oklaskami podziękowaliśmy organizatorom wycieczki – członkom Zarządu SPH i pracownikom Eko-Tourist sp. z o.o. w Krakowie za pełny profesjonalizm. To dzięki ich zaangażowaniu, zmysłowi organizacyjnemu zrealizowany został ramowy program wycieczki, bardzo milo spędziliśmy czas i nabraliśmy ochoty na kolejne wyprawy (w roku 2018 planowana jest tygodniowa eskapada do Transylwanii – już dziś zapraszamy!!!). Pilotowi wycieczki – Panu Jackowi Jordanowi dziękujemy za serdeczną opiekę wyrozumiałość i umiejętność tworzenia atmosfery. Dziękujemy również za rozległa wiedze i niekończące się opowieści nie tylko o historii Węgier, kontaktach polsko-węgierskich oraz folklorze i tradycjach węgierskich. Słowa podziękowania kierujemy również pod adresem Pana Jana – kierowcy, który wiózł nas bezpiecznie i z dużą kulturą.

Nasz Pilot, Pan Jacek Jordan (profesjonalista w „każdym calu”)

Nasz Pilot, Pan Jacek Jordan (profesjonalista w „każdym calu”)

W wycieczce udział wzięli:

Czerwińska Stanisława
Dudkowska Ewa
Dudkowska-Wawrzycka Elżbieta
Dudkowski Bogdan
Gaczorek Andrzej
Gaczorek Joanna
Jasińska Jolanta
Jasiński Stefan
Kessler Adam
Kessler Aleksandra
Kasperczyk Tadeusz
Kaźmierczak Izabella
Kaźmierczak Zbigniew
Krawiec Urszula
Krawiec Zdzisław
Kryńska Ewa
Kujawski Jerzy
Leśniewski Jan
Marcińczyk Andrzej

Migacz Magdalena
Pawicki Radoslaw
Pędziwiatr Piotr
Piasecka Anna
Piasecki Stanisław
Prabucka Teresa
Prabucki Waldemar
Raczyńska Maria
Radwan Anna
Radwan Maciej
Rodowicz Joanna
Stangret Janusz
Stangret Teresa
Tomal Katarzyna
Wiśniecka-Tyrawa Jolanta
Wójcik Jan
Wójcik Maria
Zięba Andrzej 



Pilot wycieczki - Jordan Jacek
Kierowca autokaru - Jan Faron
Tekst: hm. Andrzej Gaczorek
Zdjęcia: hm. Stanisław Piasecki, Waldemar Prabucki

Akcja letnia 2017

contentmap_module