Rejsy morskie i obozy żeglarskie

Notatka z rejsu członków SPH po morzu Egejskim

(relacja z rejsu „oczami” członka załogi, Druha Marka Kiszki)

W dniach od 20.04.2013 do 27.04.2013 roku członkowie SPH odbyli rejs po morzu Egejskim. Start i zakończenie rejsu w Atenach. Rejs odbył się na łodzi żaglowej Bawaria 44 o nazwie „MESAORIA” z ośmioosobową załogą pod dowództwem kapitana Andrzeja Marcińczyka.

Skład Załogi:

  • Andrzej Marcińczyk – Kapitan
  • Filip Kiszka – I Oficer
  • Adam Figura
  • Janina Marcińczyk
  • Artur Staszkiewicz – II Oficer
  • Krystyna Staszkiewicz
  • Małgorzata Figura
  • Marek Kiszka

Załoga prawie w komplecie, Kapitan Andrzej Marcińczyk z Proporcem ZHP (drugi z prawej) oraz I Oficer Filip Kiszka z Proporcem SPH (pierwszy z prawej).

Załoga prawie w komplecie, Kapitan Andrzej Marcińczyk z Proporcem ZHP (drugi z prawej) oraz I Oficer Filip Kiszka z Proporcem SPH (pierwszy z prawej).

Załoga tuż przed wypłynięciem – jak widać humory dopisują.

Załoga tuż przed wypłynięciem – jak widać humory dopisują.

Dzień Pierwszy

W pierwszym dniu rejsu po małych ćwiczeniach na morzu dopłynęliśmy wieczorem do portu w Eginie, miejscowości o takiej samej nazwie jak wyspa na której jest położona. To bardzo malownicze miasteczko zbudowane na zboczu z bardzo wąskimi uliczkami po których poruszają się głównie motocykle i skutery. Wieczorne zwiedzanie Eginy było bardzo interesujące. Ruch na ciasnych uliczkach wydaje się mało bezpieczny. Jednak mieszkańcy bardzo sprawnie poruszają się na silnikowych jednośladach o różnym stanie technicznym. Dalsze zwiedzanie miasteczka zakończyliśmy rano następnego dnia czyli w niedzielę.

Pierwszy punkt docelowy – malownicze miasteczko Egina

Pierwszy punkt docelowy – malownicze miasteczko Egina

Dzień drugi

Po zjedzeniu śniadania wypłynęliśmy w kierunku małego portu Korfos położonego na półwyspie Peloponez. W drodze przez krótki okres towarzyszyły nam wesołe delfiny. Po zwiedzeniu malowniczo położonego miasteczka w portowej tawernie zjedliśmy kolację przygotowaną z owoców morza. Niczym nie zmącona cisza w tym małym porcie pozwoliła nam na dobry sen.

Port Korfos na Półwyspie Peloponez

Port Korfos na Półwyspie Peloponez

Dzień trzeci

Na pokładzie jachtu w morzu zjedliśmy pyszny obiad przygotowany z ryb zakupionych w Korfos. Następnym portem zaplanowanym w rejsie było Poros położone na wyspie również o takiej nazwie. Ślicznie położone miasteczko nad cieśniną pomiędzy wyspą Poros a półwyspem Peloponez urzeka każdego odwiedzającego. Malownicze, ciasne uliczki pnące się w górę wzniesienia i urokliwe kawiarenki potrafią oczarować. Nasza załoga spędziła tam miły, wesoły wieczór przy greckim winie w kameralnej tawernie.

foto05

Miasteczko Poros na Wyspie o tej samej nazwie.

Dzień czwarty

Następnego dnia, po południu wyruszyliśmy ku najdalej oddalonemu na południe, skrajnemu celowi naszej wyprawy. Była nim wyspa Hydra i jej przepiękna stolica, portowa miejscowość o tej samej nazwie. Malowniczy port w zatoce zrobił na wszystkich wielkie wrażenie już podczas wejścia do przystani. Następnego dnia cala załoga udała się na zwiedzanie czarującej Hydry. Kręte uliczki potrafiły wciągnąć na wiele godzin. W tym miasteczku jedynym środkiem transportu są muły i osły które oczekują na postoju jako TAXI. Nie można tam poruszać się nawet rowerami nie mówiąc o skuterach i samochodach. Woda do tego miasteczka jest transportowana tankowcem i tłoczona do miejskiej instalacji wodociągowej.

Port Hydra i miejscowy środek transportu czyli osły i muły

Port Hydra i miejscowy środek transportu czyli osły i muły

Dzień piąty

Z żalem wyruszyliśmy w drogę powrotną. Po całym dniu na morzu dopłynęliśmy do Epidavros położonego na półwyspie Peloponez. Po pokonaniu trudności związanym z napełnieniem zbiorników jachtu wodą i zjedzeniu kolacji poszliśmy spać wcześniej, gdyż następnego dnia czekała nas wycieczka. Wczesnym rankiem udaliśmy się autobusem do antycznego amfiteatru. Doskonałe i precyzyjne rozwiązania architektoniczne amfiteatru sprzed 2500 lat niezmiennie zapewniają niesamowitą akustykę dla 14 tys osób na widowni. Jeżeli tego nie doświadczy się to wydaje się niemożliwe, że tak jest naprawdę. Szelest butów i dźwięk spadającej monety na scenie są słyszalne w każdym miejscu widowni amfiteatru. Nadal w tym gigantycznym amfiteatrze odbywają się spektakle teatralne. Nie jest to jedyny obiekt w tym miejscu, pozostałe antyczne budowle są bardzo zniszczone i obecnie trwają tam prace konserwatorskie.

Antyczny amfiteatr sprzed 2500 lat na Półwyspie Peloponez w miejscowości Epidavros

Antyczny amfiteatr sprzed 2500 lat na Półwyspie Peloponez w miejscowości Epidavros

Dzień szósty

Po posiłku na jachcie, wypłynęliśmy w kierunku portu Perdika położonego na wyspie Egina. W drodze wreszcie mogliśmy cieszyć się silnym wiatrem. Podpłynęliśmy w pobliże portu, ale wiejący wiatr skusił nas aby trochę popływać na żaglach opływając kamienną bezludną wyspę. I znowu trochę inny malowniczy port. Wieczorem w tawernie zjedliśmy przepyszną kolację z owoców morza i żal było wracać na jacht ponieważ był to ostatni port przed powrotem do Aten.

Port Perdika na Wyspie Egima

Port Perdika na Wyspie Egima

Dzień siódmy

W piątek trochę zwiedzania miasteczka i wyruszyliśmy na ostatni etap rejsu, do portu Alimos w Atenach. Postawiliśmy żagle i popłynęliśmy w kierunku Aten. W jednej z zatok wyspy Egina rzuciliśmy kotwicę i urządziliśmy sobie przerwę na kąpiel w morzu Egejskim. Późnym popołudniem w piątek dotarliśmy do mariny Alimos, gdzie rzuciliśmy cumy po raz ostatni. Wieczorem pojechaliśmy na grecką biesiadę z baraniną i winem w jednej z restauracji w Atenach. W sobotni poranek bandera została zdjęta i rejs dobiegł końca. Przez cały rejs mieliśmy piękną słoneczną pogodę, dzięki której wszyscy się opalili i nie różniliśmy się od Greków. Było trochę za mało wiatru, ale każdy podmuch był skwapliwie wykorzystany. Wszyscy uczestnicy rejsu byli bardzo zadowoleni i trochę żal że tak krótko, a tyle jeszcze do zwiedzania np. Korynt.

I na zakończenie Rejsu kąpiel w Morzu Egejskim (jedna z Zatok Wyspy Egina)

I na zakończenie Rejsu kąpiel w Morzu Egejskim (jedna z Zatok Wyspy Egina)

Trochę zazdrościmy tak wspaniałego i udanego rejsu, ale serdecznie gratulujemy Kapitanowi i jego dzielnej Załodze. Druhowi Markowi dziękujemy za podzielenie się z Członkami Stowarzyszenia swoimi spostrzeżeniami z wyprawy. Zapewne przyjdzie pora na kolejne rejsy.

Jeziorak 2012

Obóz Żeglarski Stowarzyszenia Przyjaciół Harcerstwa w Krakowie
„JEZIORAK 2012”

Już po raz czwarty Stowarzyszenie Przyjaciół Harcerstwa w Krakowie (Organizacja Pożytku Publicznego) było organizatorem Obozu Żeglarskiego, tym razem na jeziorze Jeziorak k/Iławy. Jest to najdłuższe jezioro w Polsce, ma 30 km długości i Kanałem Elbląskim połączone jest z Zalewem Wiślanym i Jeziorem Drwęckim. Centrum żeglarstwa znajduje się w mieście Iława, gdzie znajduje się wiele przystani oferujących dla żeglarzy szereg atrakcji.

Trasa Obozu:

Iława – Jerzwałd – Zatoka Rudnia – Półwysep Bukowiec – Wieprz – Makowo – Iława – Półwysep Indyjski – Zatoka Smolny Kąt – Wyspa Gierczak - Jerzwałd

Termin Obozu : 6 – 16 lipca 2012 roku.

Kadra Obozu:

Komendant – hm Krzysztof Poniedziałek (Żeglarz Jachtowy)

KWŻ/Oboźny – phm Andrzej Marcińczyk (Jachtowy Sternik Morski, Instruktor PZŻ)

Kwatermistrz – Ewelina Kaczanowska (Żeglarz Jachtowy)

Wachty prezentują się okazale
Wachty prezentują się okazale

 

 
Sprzęt pływający:

TANGO 730S”(1 szt.) - Dane techniczne: długość całkowita 730 cm ; szerokość maksymalna 280 cm; powierzchnia ożaglowania 30 m2; liczba koi (do spania) 6; wysokość w kabinie 145 cm; liczba załogi 6 osób

SASANKA 660 SN”(2 szt.) - Dane techniczne: długość całkowita 660 cm ; szerokość maksymalna 245 cm; powierzchnia ożaglowania 20 m2; liczba koi (do spania) 6; wysokość w kabinie 165 cm; liczba załogi 6 osób

SPORTINA 682”(1 szt.) - Dane techniczne: długość całkowita 682 cm ; szerokość maksymalna 250 cm; powierzchnia ożaglowania 21 m2; liczba koi (do spania) 6; wysokość w kabinie 140 cm; liczba załogi 6 osób

Sternicy:

Jachtowy Sternik Morski - phm Andrzej Marcińczyk

Sternik Jachtowy - Paweł Firlit

Żeglarz Jachtowy – hm Krzysztof Poniedziałek

Żeglarz Jachtowy, Ewelina Kaczanowska

W obozie wzięły udział 22 osoby.

Skład Wacht:

Wachta I

„TANGO 730”

Wachta II

„SASANKA”

Wachta III

„SASANKA”

Wachta IV

„SPORTINA”

1. Andrzej Marcińczyk
sternik

1. Paweł Firlit
sternik

1.Ewelina Kaczanowska
sternik

1.Krzysztof Poniedziałek
sternik

2. Janusz Łysik

2. Adam Figura

2. Urszula Firlit

2. Dominika Adaszek

3. Paweł Łysik

3. Piotr Głownia

3. Wojciech Koper

3. Bartłomiej Buczek

4. Daniel Marcińczyk

4. Agnieszka Pacanowska

4. Agnieszka Pietrzyk

4. Paweł Karkowski

5. Weronika Marcińczyk

5. Aleksandra Pacanowska

5. Adam Sowiński

5. Filip Kiszka

6. Oliwia Tałach

6. Janusz Samborski

 

 

Obóz miał charakter szkoleniowo-wypoczynkowy i była to praktyczna część kursu na stopień żeglarza jachtowego, którego część teoretyczna została przeprowadzona

Obóz zarówno w opinii uczestników jak i kadry był bardzo udany. Zarówno kadra jak i uczestnicy obozu spisali się na medal.

Pogoda była typowo żeglarska (wiatr do 5 – 6 ° B)
Pogoda była typowo żeglarska (wiatr do 5 – 6 ° B) 

Obóz widziany oczyma Druhny Eweliny Kaczanowskiej:

Po raz czwarty już Nasze Stowarzyszenie zdecydowało się nabrać wiatru w żagle i wyruszyć na żeglarską przygodę. Tegorocznym celem było Jeziorak na pojezierzu Iławskim. W rejs wyruszyło 22 żeglarzy pod Komendą dh. Krzysztofa Poniedziałka i pod pilnym okiem KWŻ – phm Andrzeja Marcińczyka.

Na szerokie wody Jezioraka wywiodły nas cztery łajby – Seniorita( Tango 730) pod komendą dh Andrzeja Marcińczyka, Don Fernando (Sasanka 660) pod komendą dh. Eweliny Kaczanowskiej, Ajlawju ( Sasanka 660) pod komendą Pawła Firlita i Mery Lu ( Sportina 630) pod komendą dh Krzysztofa Poniedziałka.

W ciągu dnia załogi walczyły z wiatrem i słońcem przebywając niemałą trasę : Jerzwałd – Zatoka Rudnia - Zalewo – Zatoka Kraga - Półwysep Bukowiec – Wieprz - okolice Makowa – Iława –Półwysep Indyjski - Zatoka Smolny Kąt – okolice wyspy Gierczak – jezioro Płaskie – Jerzwałd.
W wolnych chwilach na kuchni gotował się obiadek, co wytrwalsi szli w las na borówki i grzyby, inni uprawiali siatkówkę wodną.
Wieczorami siadaliśmy wspólnie do ogniska, by starym harcerskim zwyczajem posłuchać opowieści o morskim wilkach, czy wspólnie pośpiewać szanty i inne wpadające w ucho piosenki, czy po ciężkim dniu zjeść chrupiącą kiełbaskę.

Każdy dzień witaliśmy wspólnie i żegnaliśmy w kręgu nucąc „Bratnie słowo” z nadzieją, że słowa te nie zostaną rzucone na wiatr.
Wśród wiatru z naszych obozowych łajb słychać było co rusz : do zwrotu przez sztag, do zwrotu przez rufę , człowiek za burtą, cuma na ląd – jednym słowem – szkolenie w pełni o każdej porze i w każdą pogodę.
Jeziorak nie szczędził nam słońca i wiatru ( do 5 – 6 ° B), doświadczył nas deszczem i porywistymi burzami, ale nie żałował też pięknych widoków: wschodów i zachodów słońca zapierających dech w piersiach, ciszy, nie naruszonego cywilizacją krajobrazu i tysiącem wysp, wysepek i zatok.
Załogi dzielnie walczyły z wiatrem, wielu doskonaliło swoje umiejętności ( Agnieszka Pietrzyk, Ula Firlit, Dominika Adaszek, Oliwia Talach, Filip Kiszka, Wojtek Koper, Adam Figura), wielu ( bo aż 11) – stu poznawało, co znaczy żeglować. I jedni i drudzy nie zapomną tego obozu długo.

Ostatniego wieczoru, tuż przed zachodem słońca Neptun (Paweł Firlit) wraz z małżonką Prozerpiną ( Krzysztof Poniedziałek) przyjęli do grona Żeglarzy 11 Neofitów:

Tuż przed chrztem „neofitów”
Tuż przed chrztem „neofitów”

 

  • „Zgrzytającego Kabestana” ( Adam Sowiński) 
  • „Luźnego Foka” ( Paweł Karkowski)
  • „Kłującego Markszpikla” ( Bartek Buczek)
  • „Ślimaczego Pełzacza” ( Daniek Marcińczyk)
  • „Frygującą Reflinkę” ( Weronika Marcińczyk)
  • „Oporny Ster” ( Janusz Samborski)
  • „Pogodnego Gafla” ( Piotr Głownia)
  • „Radosnego Apsla” ( Agnieszka Pacanowska)
  • „Uśmiechniętą Raksę” ( Ola Pacanowska)
  • „Latający Balast” ( Janusz Łysik)
  • „Tańczącego z szotami” ( Paweł Łysik)

 

Wspólne zdjęcie uczestników Obozu
Wspólne zdjęcie uczestników Obozu

 Druh phm Andrzej Marcińczyk w trakcie szkoleniaDruh phm Andrzej Marcińczyk w trakcie szkolenia

załoga Druhny Eweliny Kaczanowskiej po zacumowaniu łodzi.
załoga Druhny Eweliny Kaczanowskiej po zacumowaniu łodzi.

A teraz żegnaj nam dostojny stary porcie…Żegnaj nam dobra łajbo…do zobaczenia na Bagrach …

Do następnego roku !

AHOJ!

 

Obóz miał charakter szkoleniowo-wypoczynkowy i była to praktyczna część kursu na stopień żeglarza jachtowego, którego część teoretyczna została przeprowadzona wiosną w MDK „Dom Harcerza” w Krakowie przy ul. Reymonta.

Obóz zarówno w opinii uczestników jak i kadry był bardzo udany. Zarówno kadra jak i uczestnicy obozu spisali się na medal.

hm Stanisław Piasecki

Rejs morski Stowarzyszenia „BAŁTYK 2011”

Zarząd SPH zorganizował w roku bieżącym po raz pierwszy rejs morski po Morzu Bałtyckim

termin : 17 - 25 września 2011 roku

trasa: Świnoujście - Trzebież - Wolgast - Penemunde- Gager - opłynięcie Bornholmu - Świnoujście

załoga:

  • Kapitan - Andrzej Marcińczyk
  • I oficer - Ewelina Kaczanowska
  • II oficer - Filip Kiszka
  • III oficer - Adam Żołnierek
  • Marek Kiszka
  • Mikołaj Trąbka
  • Grzegorz Cholewa

W sumie 7 osób; Jacht żaglowy: Bavaria 35 ("Marika") - wypożyczona od armatora w Bregge "MOLA"
Rejs odbywał się w warunkach sztormowych : pływanie w wietrze od 1- 7 stop B, stan morza od 0 do 5
Rejs miał za zadanie przygotować uczestników do szkolenia na kolejny stopień żeglarski – stopień sternika jachtowego.

Rejs widziany oczami Druhny Eweliny Kaczanowskiej:

„Hej - ho ciągnij linę swą , żagli już nie widać za tą mgłą!
Po raz kolejny wiatry wezwały na służbę. 17 września 2011 roku brygada siedmiu żeglarzy wyruszyła na kolejną przygodę. Załoga w składzie: phm. Andrzej Marcińczyk (kapitan), Ewelina Kaczanowska (I oficer), Filip Kiszka (II oficer), Adam Żołnierek (III oficer), Marek Kiszka, Mikołaj Trąbka i Grzegorz Cholewa wyruszyła z portu w Świnoujściu. Nasza łajba „Marika” ( 33 stopy długości, 50 m2 żagla) służyła nam od Świnoujścia, przez Zalew Świnoujście, Trzebież, Rugię aż do Penemunde i Gager , a potem na pełnym morzu: opływając wokół Bornholm od zachodnich wybrzeży po wschodnie, i na południe ku wodom terytorialnym Polski, wzdłuż wybrzeża polskiego, aż do portu macierzystego w Świnoujściu. Wody śródlądowe przywitały nas spokojnie, lecz deszczowo, pozwalając nam nacieszyć się pięknem krajobrazu. Przekraczając granice polsko – niemiecką poznaliśmy trochę inny świat. Płynąc trasą Trzebież – Penemunde natknęliśmy się na dwa potężne mosty zwodzone w Zecheriner i w Wolgast. Przed tym pierwszym natknęliśmy się na niemiecką służbę celną, ale też czekając na jego podniesienie do 21.00 mogliśmy urządzić sobie klimatyczną rybną kolację o zachodzie słońca. Potem czekała nas pierwsza nocna żegluga, pierwszy sprawdzian naszych nawigacyjnych umiejętności i trzymanie wacht podczas cumowania na kotwicy. Żeglując po wodach śródlądowych nie zapomnieliśmy o historycznych walorach tego regionu. Naszym celem po 3 dniach żeglugi stało się Penemunde, i znajdujące się w starych budynkach fabryki, produkującej uzbrojenie dla wojsk niemieckich podczas II wojny światowej, muzeum techniki. Z Penemunde wiatry poniosły nas ku rybackiej wiosce Gager (na południowym wybrzeżu drugiej z wysp Rugii). Tam poczuliśmy już przedsmak morza, w uszach zaszumiało silniejszym wiatrem, a rybacy przynieśli o poranku zapach świeżo złowionych dorszy. Opuszczając to romantyczne miejsce, z południowo - zachodnim wiatrem ruszyliśmy na morze ku wyspie Bornholm. Dla większości z nas było to pierwsze powitanie z wodami morskimi, pierwsza prawdziwa morska przygoda. Władca wód przywitał nas łaskawie: pierwszego dnia pozwolił nam nacieszyć się szumem fal i muzyką graną przez wiatr. Nasze organizmy niestety nie były tak odporne i z wyjątkiem jednego członka załogi (Pana Marka Kiszki – którego wszyscy szczerze podziwiali J) wszystkich w różnym stopniu dopadła choroba morska. Każdy radził z nią sobie na swój sposób. Jedni jedli i zwracali, inni pościli nie wychodząc przez 3 dni z kajut, lub nie schodząc pod pokład, jeszcze inni funkcjonowali , choć z trudem zarówno pod , jak i na pokładzie, starając się jak najczęściej dostać w dłoń koło sterowe, gdzie było najbezpieczniej. Kolejne dni nie szczędziły nam przygód. Marzenie o wizycie na Bornholmie po pierwszej nocy pod żaglami zaprzepaścił ….. silnik, który jak na złość nie chciał odpalić, a wiatr 7° w skali Boeforta nie pozwolił na wejście do małych i trudno dostępnych zarówno zachodnich, jak i wschodnich portów. Opływając wyspę, patrzyliśmy na nią z sentymentem i z żalem. Bałtyk dał nas się jednak jeszcze we znaki – wiatr nie ustawał , a fala rosła. W dzień sprzyjało to żegludze, a fale skąpane w słońcu pozostaną długo w naszej pamięci, w nocy jednak żagle odmówiły posłuszeństwa – i jak bliźnięta zrobiły nam niewybredny żart – podarły się na strzępy….i fok, i grot. To była dłuuuuuuuuuuuuga i męcząca noc…. Ale po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój….. Morze dało nam szkołę twardą, ale kto wytrwał i nie zraził się powróci znów. Na zakończenie - 24 września – po trzech dnia samowolnego postu i 50 godzinach na nogach – sprawiliśmy sobie ucztę pasibrzucha.

Kiedy dopłyniemy to posiłek zjemy,
Hej ho ciągnij linę swą ! Żagli już nie widać za tą mgłą.
Ahoj przygodo ! „.

  • IMG_1818
  • IMG_1819
  • IMG_1820
  • IMG_1821
  • IMG_1822
  • IMG_1823
  • IMG_1824
  • IMG_1825
  • IMG_1826
  • IMG_1827
  • IMG_1828
  • IMG_1829
  • IMG_1830
  • IMG_1831
  • IMG_1832
  • IMG_1833
  • IMG_1834
  • IMG_1835
  • IMG_1836
  • IMG_1837
  • IMG_1838
  • IMG_1839
  • IMG_1840
  • IMG_1841
  • IMG_1842
  • IMG_1843
  • IMG_1844
  • IMG_1845
  • IMG_1846
  • IMG_1847


Zdjęcia z rejsu dostępne TUTAJ

Lato w mieście 2012

W dniu 23 lipca 2012 roku na Zalewie Bagry w Krakowie (Przystań Klubu Żeglarskiego "HORN") Zarząd Stowarzyszenia Przyjaciół Harcerstwa w Krakowie (Organizacja Pożytku Publicznego) zorganizował dla dzieci uczestniczących w Półkolonii – Olszanica prowadzonej przez Młodzieżowy Dom Kultury Dom Harcerza przy ul. Reymonta w Krakowie mini szkolenie żeglarskie. Punktualnie o godzinie 10.00 na przystań przybyła grupa 36 dzieci w wieku 7-14 lat wraz z Kierownikiem Półkolonii, Panią Olą Staszewską i czterema Paniami Opiekunkami. W imieniu organizatorów uczestników i kadrę półkolonii powitał oraz przedstawił program zajęć Druh phm Andrzej Marcińczyk (Jachtowy Sternik Morski; Instruktor PZŻ).

Druh phm Andrzej Marcińczyk (Jachtowy Sternik Morski; Instruktor Żeglarstwa PZŻ) wita uczestników mini szkolenia

Druh phm Andrzej Marcińczyk (Jachtowy Sternik Morski; Instruktor Żeglarstwa PZŻ) wita uczestników "mini szkolenia"

Dzieci zostały podzielone na czteroosobowe grupy realizujące rotacyjnie przygotowany program. Każde z przygotowanych zajęć cieszyły się dużym zainteresowaniem dzieci, ale najbardziej oczekiwane było pływanie na łodziach żaglowych.

Do praktycznego pływania na Zalewie Bagry organizatorzy przygotowali trzy łodzie żaglowe, dwie „OMEGI oraz łódź kabinową. Łodzie prowadzili doświadczeni sternicy a każdy z nich miał do pomocy przeszkolonego żeglarza:

  • Łódź kabinowa – Druh hm Maciej Struś (Kapitan Jachtowy) ; do pomocy Druh Bartosz Buczek
  • OMEGA I – Druh phm Andrzej Marcińczyk (Jachtowy Sternik Morski); do pomocy Druh Adam Sowiński
  • OMEGA II – Druh Filip Kiszka (Żeglarz Jachtowy); do pomocy Druh Wojciech Koper.

Do każdej łodzi zostały przydzielone czteroosobowe grupy dzieci. Oczywiście, przed wypłynięciem sternicy zadbali o to, by każdy członek załogi miał prawidłowo dobrany i ubrany kapok, a przyszli „neofici wiedzieli jak poruszać się po pokładzie łodzi. Co godzinę następowała zmiana dziecięcych załóg.

Kapitan Jachtowy, Druh hm Maciej Struś (stoi po prawej na pomoście) sprawdza gotowość załogi do wypłynięcia

Kapitan Jachtowy, Druh hm Maciej Struś (stoi po prawej na pomoście) sprawdza gotowość załogi do wypłynięcia

Jachtowy Sternik Morski, Druh phm Andrzej Marcińczyk pomaga ubrać załodze kapoki

Jachtowy Sternik Morski, Druh phm Andrzej Marcińczyk pomaga ubrać załodze kapoki

Druh hm Maciej Struś (Kapitan Jachtowy) w trakcie praktycznego szkolenia

Druh hm Maciej Struś (Kapitan Jachtowy) w trakcie praktycznego szkolenia

Pozostała na lądzie grupa dzieci miała zajęcia praktyczno-teoretyczne: nauka prawidłowego założenia kamizelki ratunkowej, ćwiczenia w rzucaniu koła ratunkowego „osobie tonącej oraz wiązanie podstawowych węzłów żeglarskich: ratowniczy, cumowniczy, płaski, szotowy, ósemka żeglarska i wyblinka. Prowadzący te zajęcia, Druh Paweł Firlit (sternik jachtowy) oraz Druhna Urszula Firlit mieli ręce pełne roboty. W części teoretycznej Druh Paweł omówił budowę łodzi żaglowej, olinowanie i ożaglowanie oraz zasady bezpieczeństwa w czasie pływania.

Dzieciaki były bardzo zainteresowane i zadowolone ze swojego „żeglarskiego epizodu, a ponieważ pogoda była słoneczna i żeglarska (wiatr 3 do 4º B) wrażeń było co niemiara.

Za zorganizowanie bardzo atrakcyjnych dla dzieci zajęć na wodzie i przeprowadzenie szkolenia bardzo dziękujemy naszym żeglarzom – wolentariuszom. A byli to: hm Maciej Struś, phm Andrzej Marcińczyk, Paweł Firlit, Urszula Firlit, Wojciech Koper, Bartłomiej Buczek, Filip Kiszka, Adam Sowiński oraz hm Stanisław Piasecki który ponadto, nie szczędząc klawiatury komputera, to wydarzenie opisał.

Druh Paweł Firlit (Sternik Jachtowy) w trakcie nauki wiązania węzła ratowniczego

Druh Paweł Firlit (Sternik Jachtowy) w trakcie nauki wiązania węzła ratowniczego

Druhna Urszula Firlit sprawdza umiejętności Kursantów

Druhna Urszula Firlit sprawdza umiejętności „Kursantów.

Do następnego razu !!!!

Obóz Żeglarski Stowarzyszenia „MAZURY 2011”

Już po raz trzeci Stowarzyszenie Przyjaciół Harcerstwa w Krakowie i Urząd Gminy Mucharz byli organizatorami Obozu Żeglarskiego na Mazurach.

Trasa Obozu: Giżycko, Port Piękna Góra – Jezioro Niegocin – Jezioro Tałty - Mikołajki – Jezioro Mikołajskie – Jezioro Bełdany – Ruciane Nida – Jezioro Nickie i powrót do Portu Piękna Góra w Giżycku.

Termin: 2 – 17 lipca 2011 roku.

Kadra Obozu:

  • Komendant - phm Andrzej Marcińczyk ( jachtowy sternik morski )
  • Oboźny – hm Krzysztof Poniedziałek
  • Kwatermistrz – mgr Teresa Chmielarz-Bryndza

Sprzęt pływający:

  • Cztery łodzie kabinowe: „TANGO 730”

Sternicy:

  • Jachtowy Sternik Morski , phm Andrzej Marcińczyk
  • Sternik Jachtowy, Paweł Firlej
  • Sternik Jachtowy, Kuba Małota
  • Żeglarz Jachtowy, Ewelina Kaczanowska

W obozie wzięło udział 26 osób w tym 9 z Gminy Mucharz.

Obóz miał charakter szkoleniowo-wypoczynkowy i była to praktyczna część kursu na stopień żeglarza jachtowego. Obóz bardzo udany, zarówno kadra jak i uczestnicy spisali się na medal.

Obóz widziany oczami Druhny Eweliny Kaczanowskiej:

„W tradycję naszego Stowarzyszenia wkradł się już na dobre zwyczaj łapania mazurskiego wiatru w żagle. W tym roku obraliśmy kierunek południowy. Dwudziestu czterech uczestników pod komendą phm. Andrzeja Marcińczyka i opieką sterników Pawła Firlita, Eweliny Kaczanowskiej, Jakuba Małoty i Andrzeja Marcińczyka 2 lipca wyruszyło z Giżycka – Pięknej Góry w rejs ku najdzikszym zakątkom mazurskim. Kwatermistrzowała nam i dbała o nasze żołądki Pani Teresa Bryndza , a groźnie pilnował harcerskich obyczajów oboźny hm. Krzysztof Poniedziałek.
Rejs łączył w sobie przyjemne – odkrywanie piękna polskich krajobrazów, z pożytecznym – szkoleniem i doskonaleniem umiejętności żeglarskich w ramach przygotowań do zdobycia uprawnień żeglarza jachtowego. Każdy uczestnik poznawał od podszewki marynarskie życie. Począwszy od poznania zwyczajów panujących na łodziach, klarowania jachtu , obsługi osprzętu przez manewry proste, manewry na silniku, meteorologię po manewry złożone , jak np. podejście do człowieka, czy manewry awaryjne.

Dni upływały nam szybko i intensywnie, wiatr pchał nasze łodzie wciąż do przodu przez jeziora: Niegocin, Boczne, Jagodne, Tałty, Mikołajskie aż po jezioro Bełdany, śluzę w Guziance, by zakończyć wędrówkę na południe na najdalszych krańcach jeziora Nidzkiego. W powrotnej żegludze jak przystało na prawdziwych żeglarzy zmierzyliśmy się w wodami jeziora Śniardwy.
Lecz rejs to nie tylko trasa. To przede wszystkim nowe, bezcenne doświadczenia i atmosfera, bycie z ludźmi, którzy na swój sposób ukochali żeglugę. Dlatego dni upływały nam szkoleniowo – poza manewrami i zajęciami praktycznymi uczyliśmy się węzłów, wykonywaliśmy rozmaite prace bosmańskie, poznawaliśmy podstawy pierwszej pomocy i wiele innych. Wieczory natomiast upływały nam na obrzędowych ogniskach, na śpiewaniu szant i piosenek dobrych dla starszego i młodszego pokolenia. Było też i poetycko, przy wierszach Gałczyńskiego i Staffa ( szczególnie w Praniu, po odwiedzeniu muzeum Gałczyńskiego), i historycznie, gdy „Wilki Morskie” opowiadały o swoich przygodach i zmaganiach z morzem.

Mazury okazały nam swoje najpiękniejszy zakamarki, piękną faunę i florę. O wschodzie budził nas śpiew ptaków, po burzy witała tęcza, a o zachodzie żegnały na horyzoncie barwne chmury i poświaty. Nie oszczędziły nas też deszcze. Ale przecież marynarz gotowy jest na każdą pogodę !

Gdy czas obozu dobiegał końca, i rozstania naszła już pora, w nagrodę za wysiłek, zaangażowanie i wytrwałość w nauce poprosiliśmy Neptuna o przyjęcie 12 neofitów do grona żeglarzy. Ponieważ władca wód i morskich przestworzy przychylił się do naszej prośmy, a neofici przeszli przygotowane przez mazurskie diabły próby „Chrzest Neofitów” zakończył się sukcesem. Dlatego 17 sierpnia do Krakowa wracało już nie 12 , a 24 żeglarzy.

Dziękujemy organizatorom, szczególnie Panu Wiceprezesowi SPH – Stanisławowi Piaseckiemu za przygotowanie i znalezienie sponsorów, kadrze za owocne i pełne poświęcenia szkolenie, a uczestnikom za zaangażowanie i wspólne stworzenie wspaniałej , niezapomnianej atmosfery. Do zobaczenia za rok ! Ahoj Marynarze!”

Spotkanie poobozowe

Komenda Obozu Żeglarskiego Stowarzyszenia „Mazury 2011” uprzejmie informuje, że w spotkaniu po obozowym, które odbyło się w dniu 1 października 2011 roku (tj. sobota) o godz. 16.00 przy Szkole Podstawowej w Świnnej Porębie wzięły udział 23 osoby:
Program Spotkania:

  1. Grilowanie (odp. Roman Bryndza)
  2. Komputerowa projekcja zdjęć z obozu na Mazurach i z rejsu po Bałtyku (odp. Marek Kiszka)
  3. Wspomnienia poobozowe, wymiana zdjęć
  4. Zakończenie spotkania

Spotkanie odbyło się w specjalnym miejscu do grillowania (obok Szkoły) - na szczęście pogoda dopisała. Zakończyło się o godz. 21.00 ( równe 5 godzin) i program został w całości zrealizowany. Było super !!!!!!.
Bardzo serdecznie dziękuję:

  • Pani Teresie za zaangażowanie i wspaniałą organizację spotkania
  • Romanowi za pyszną „wyżerkę”
  • Markowi za wspaniałą prezentację komputerową

Łączymy żeglarskie pozdrowienia A-HOJ !!!!

W październiku do egzaminu państwowego na stopień żeglarza jachtowego przystąpiło kilku uczestników Obozu i kolejnych pięć osób zdobyło patent żeglarza jachtowego (Teresa Bryndza, Ewa Suknarowska, Daniel Jakubas, Leszek Malczyk oraz Józef Ogiegło) – gratulujemy.

 


 

  • IMG_3138
  • IMG_3140
  • IMG_3141
  • IMG_3142
  • IMG_3143
  • IMG_3144
  • IMG_3148
  • IMG_3149
  • IMG_3150
  • IMG_3151
  • IMG_3152
  • IMG_3153
  • IMG_3154
  • IMG_3155
  • IMG_3156
  • IMG_3157
  • IMG_3158
  • IMG_3159
  • IMG_3160
  • IMG_3161
  • IMG_3162
  • IMG_3163
  • IMG_3164
  • IMG_3165
  • IMG_3166
  • IMG_3167
  • IMG_3168
  • IMG_3169
  • IMG_3170
  • IMG_3171

Więcej zdjęć TUTAJ

  • P7191392
  • P7191393
  • P7191394
  • P7191395
  • P7191396
  • P7191397
  • P7191398
  • P7191399
  • P7191400
  • P7191401
  • P7191402
  • P7201414
  • P7201415
  • P7211420
  • P7211421
  • P7211422
  • P7211423
  • P7211424
  • P7211425
  • P7211426
  • P7211427
  • P7211428
  • P7211430
  • P7211435
  • P7211437
  • P7211438
  • P7211440
  • P7211442
  • P7211443
  • P7211444