Termin: 31 maja do 14 czerwca 2014
Uczestnicy: Kapitan – phm Jacek Małota (Kapitan Jachtowy, Kapitan Motorowodny)
I Oficer – Druh Marek Grosse (Żeglarz Jachtowy)
II Oficer - Ewa Małota( Sternik Jachtowy)
III Oficer – Mariusz Kmiecik
IV Oficer – Edmund Latocha ( Żeglarz Jachtowy)
Załoga: I wachta- Elżbieta wrońska, II wachta – Kamil Latocha, III wachta – Leszek Biernacki, IV wachta – Roman Bryndza ( Żeglarz Jachtowy)
Jacht s/y „Jagiellonia” typu Opal III, długość kadłuba 1420 cm, głębokość zanurzenia
214 cm, powierzchnia ożaglowania 80,0 m2, budowa: drewno Machoń, 10
osobnych koi, wc z prysznicem, kambuz.
Trasa Barcelona – Majorka – Minorka – Korsyka - Livorno . W sumie - 590 mil morskich.

 

Na pokładzie s/y Jagiellonia: Kapitan Rejsu, Druh Jacek Małota (z lewej), po

Na pokładzie s/y Jagiellonia: Kapitan Rejsu, Druh Jacek Małota (z lewej), po prawej Druh Roman Bryndza

Krótka relacja z rejsu

Jacht s/y „Jagiellonia” należy do Krakowskiego Yacht Clubu. Został wyczarterowany na jeden z etapów rejsu, który obejmował trasę od Barcelony (Hiszpania) do Livorno (Włochy). Czas przepłynięcia dwa tygodnie. W rejsie wzięło udział 9 osób, z czego większość to członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Harcerstwa w Krakowie.

W drodze do Włoch zawinęliśmy do pięciu portów. Po wypłynięciu z Barcelony, napotkaliśmy na męczącą martwą falę i podczas żeglugi do portu Soller na Majorce uczestnicy rejsu oswajali się z warunkami morskiej żeglugi. Po przybiciu do portu dużą atrakcją dla załogi była wycieczka do miasta Palma, którą odbyliśmy zabytkowym pociągiem. Z pociągu mogliśmy obserwować piękne widoki. Pociąg jechał pomału, najpierw pnąc się serpentynami po zboczach wysokich gór, następnie tunelami przejechał na drugą stronę wyspy do miasta Palma. Do portu Soller zawinął inny polski żaglowiec Pogoria, który mogliśmy podziwiać.

Miasto Palma na Majorce – Kapitan Jacek Małota i okazały fikus

Miasto Palma na Majorce – Kapitan Jacek Małota i okazały fikus

Kolejny etap - to wyspa Minorka i port Ciutadella do którego, po nocnym sztormie, wpłynęliśmy dopiero o świcie. Port, okazał się także uroczym miasteczkiem. Po uzupełnieniu prowiantu na zaplanowany długi etap żeglugi , przewidywaliśmy nawet do czterech dni, wyruszyliśmy w kierunku Korsyki. Po trzech dobach rejsu, z braku wiatru płynęliśmy głównie na silniku, ujrzeliśmy zarysy francuskiej wyspy Korsyka. Wieczorem, już po zmierzchu, wpłynęliśmy do małego portu położonego w głębokiej zatoce Propriano. Podziwialiśmy tam wieczorne i nocne życie turystów, którzy bawią się w licznych lokalach, gdzie rozbrzmiewa wesoła muzyka i leje się wino.

Wschód słońca – Port Ciutadella na Wyspie Minorka

Wschód słońca – Port Ciutadella na Wyspie Minorka

Następnego dnia wyruszyliśmy dalej. Okrążaliśmy Korsykę od strony zachodniej, licząc, i słusznie, na korzystny wiatr. Kolejny port to Calvi na Korsyce. Stare miasto tego portu, dawna twierdza, jest malowniczo usytuowane na wysokim skalistym półwyspie. Tutaj część załogi jachtu skorzystała z kąpieli w morzu na urokliwych plażach, a inni zwiedzali wyspę wynajętym samochodem.

Raj na Ziemi – plaża na Korsyce

Kolejny a zarazem ostatni etap rejsu, to żegluga do Włoch do poru Livorno, gdzie miała nastąpić wymiana załogi. Po wpłynięciu do portu zadaniem załogi było: sklarowanie jachtu, spakowanie swoich bagaży i przygotowanie się do powrotu. Następnie przejazd do portu lotniczego w uroczym mieście Piza i dalej samolotem do Polski.

Ostatnie spojrzenie Kapitana , czy klar na pokładzie jachtu jest OK!

Ostatnie spojrzenie Kapitana , czy klar na pokładzie jachtu jest OK!

Wróciliśmy pełni wrażeń , opaleni, z całą masą zdjęć i chętni do odbycia kolejnych ciekawych rejsów. Należy podkreślić że załoga sprawowała się bardzo dobrze.

Ewa Małota