Obóz Żeglarski Stowarzyszenia Przyjaciół Harcerstwa w Krakowie
„JEZIORAK 2017”

„Jejku, jejku mówię Wam
jaki obóz za sobą mam-y”

foto 01

Kolejny dziewiąty obóz żeglarski zorganizowany przez Stowarzyszenie, po raz drugi na jeziorze „Jeziorak” w terminie 8.07-22.07.2017. Po pięciu latach wróciliśmy na najdłuższe jezioro w Polsce. W planach był to tylko początkowy odcinek wyprawy. Tym razem naszym celem było dopłynięcie poprzez Jeziorak, kanał Iławsko-Elbląski na Zalew Wiślany. Życie i złośliwość rzeczy martwych koryguje jednak plany. W związku z przedłużającą się awarią koła napędowego na pochylni „Oleśnica”, co uniemożliwiało pokonanie planowanej marszruty, musieliśmy skorygować trasę obozu. Może następnym razem uda się pokonać zaplanowaną trasę. Zmiana planów trasy obozu pozwoliła nam zwiedzić mało uczęszczane szlaki Pojezierza Iławskiego.
Trasa obozu wiodła: Szałkowo (marina „Maribo”) - zatoka Widłągi- jezioro Płaskie – zatoka Polańska- j. Ewingi - m. Zalewo - Jeziorak - zatoka Kraga - j. Dauby - Kanał Iławski - m. Miłomłyn - Kanał Elbląski/ kierunek Ostróda (śluza Miłomłyn, śluza Zielona) - j. Drwęckie – j. Pauzeńskie (śluza Ostróda) - kanał Ostródzki (śluza Ruś Mała) – j. Szeląg Wielki - j. Szeląg Mały - j. Szeląg Wielki - kanał Ostródzki - Ostróda - j. Drwęckie - kanał Elbląski - j. Ilińsk – j. Ruda Woda - j. Sambród - Kanał Elbląski/ kierunek Elbląg – pochylnia „Buczyniec” - j. Ruda Woda – kanał Bartnicki
– j. Bartężek – j. Ruda Woda – j. Ilińsk – Miłomłyn – kanał Iławski – J. Jeziorak (zatoka Kraga) – zatoka Zimny Kąt – Szałkowo (Jerzwałd)

Kadra obozu:
Komendant - phm Andrzej Marcińczyk (jachtowy sternik morski, instruktor PZŻ)
Kwatermistrz – hm Tadeusz Kubas (jachtowy sternik morski)
Oboźna – dh. Iza Nicek (opieka medyczna)

Sternicy:
hm Maciej Struś – Kapitan Jachtowy
Piotr Zadrożny – Jachtowy Sternik Morski
Paweł Firlit – Jachtowy Sternik Morski
hm Tadeusz Kubas – Jachtowy Sternik Morski

Podział na wachty:

Wachta I
„JANMOR 28”
Wachta II
„HORNET 29”
Wachta III
„JANMOR 28”
Wachta IV
„TWISTER 780”
1.Maciej Struś - sternik 1. Paweł Firlit - sternik 1. Piotr Zadrożny - sternik 1. Tadeusz Kubas - sternik
2. Rafał Łukasik  2. Adam Figura 2. Andrzej Marcińczyk – Komendant  2. Władysław Czechowski
3. Mikołaj Łukasik  3. Michał Leja 3. Patryk Zadrożny 3. Waldemar Zadora 
4. Iza Nicek  4. Adam Skubida  4. Dominik Zięba  4. Wojciech Zadora 
5. Łukasz Miś  5. Angelika Szwaja 5. Emilia Gilert  5. Robert Włoch 
6. Maciej Szeląg 6. Anna Jaszczur  6. Natalia Trzcianowska -1 tydz.
Władysław Zadrożny -2-gi tydz.
6. Krzysztof Włoch 
7. Filip Komorowski 7. Weronika Marcińczyk 7. Olga Przeniesławska -1 tydz.
Paweł Zadrożny -2-gi tydz.
7. Lidia Włoch

Na potrzeby obozu wyczarterowano w m. Szałkowo niedaleko Iławy w firmie „Maribo” trzy jachty: dwa typu „Janmor 28”, jeden typu „Hornet 29 oraz w firmie „Czarter Jeziorak” w miejscowości Jerzwałd jacht typu „Twister 780”. 

foto 02

foto 03

Marina „Maribo” Szałkowo i przygotowania do wypłynięcia

Przyjazd uczestników obozu odbył się indywidualnie do miejsc odbioru jachtów. Część uczestników dotarła do Iławy pociągiem a z dworca do Szałkowa transportem drogowym. Wachta IV w całości dotarła do miejscowości Jerzwałd skąd w godzinach popołudniowych wyruszyła na spotkanie z pozostałą częścią uczestników obozu do mariny w Szałkowie. Pierwsze przygody żeglarskie rozpoczęły się w czasie wędrówki z Jerzwałdu do Szałkowa, podczas której zaciągnęły ciemne chmury i rozpoczęła się ulewa. Na nieszczęście załogi, gdy do mariny pozostało ok. 15 minut rozpoczęły się problemy z silnikiem. Oczywiście koniecznym stało się postawienie żagli w momencie gdy nam nami było ciemno, groźnie i ulewnie. W międzyczasie z mariny w Szałkowie wypłynęła z pomocą załoga wachty II. Pomoc okazała się skuteczna, gdyż wspólnymi siłami uporaliśmy się z problemem silnika i szczęśliwie dobiliśmy do pomostu mariny w Szałkowie. Wyznaczona grupa kwatermistrzowska w tym czasie zrobiła pierwsze zaopatrzenie na potrzeby załóg i obozu. Po rozlokowaniu, sklarowaniu wszystkich uczestników oraz rozdzieleniu prowiantu i sprzętu obozowego na poszczególnych łodziach, po odśpiewaniu pożegnania dnia, rozpoczęła się pierwsza obozowa noc. Pierwszy obozowy dzień po obudzeniu wszystkich załóg, rozpoczął się uroczystym apelem z powitaniem przez Komendanta Obozu phm Andrzeja Marcińczyka uczestników obozu, przedstawieniem Kadry oraz zapoznaniem z regulaminem, organizacją, zasadami wpółżycia i współpracy a przede wszystkim zasadami bezpieczeństwa na obozie.
Po apelu i śniadaniu grupa kwatermistrzowska udała się na uzupełniające zakupy. Przedstawiciele poszczególnych załóg wspólnie z obsługą mariny uzupełniali zgłoszone uprzednio ewentualne braki i drobne usterki na łodziach. Po spożyciu obiadu przygotowanego na łodziach przez załogi, wyruszyliśmy na podbój Jezioraka. Pierwsze instruktaże i objaśnienia zasad stawiania żagli i pływania pod żaglami odbyły się podczas pierwszej marszruty do zatoki Widłągi, gdzie zacumowaliśmy na noc. Rozpalono ogień i odbyło się grillowanie kiełbasek oraz pierwsze wspólne śpiewanie oczywiście pod wodzą niezastąpionego dh. Piotra Zadrożnego. Poniedziałkowy poranek rozpoczął się zgodnie z obozową tradycją: pobudka o godz. 7.00, powitanie dnia, zaprawa poranna w dwóch grupach. Grupa młodsza marszobieg i ćwiczenia rozciągające, grupa starsza (50+) ćwiczenia indywidualne. Następnie apel z podsumowaniem dnia poprzedniego i zadaniami na dzień bieżący, śniadanie, klar łodzi i ok. 10.00 wypływamy. Tym razem naszym celem jest jezioro Płaskie. Oczywiście ćwiczenia podstawowych manewrów na żaglach. Zacumowaliśmy przy bardzo ładnej polanie naprzeciw miejscowości Jerzwałd, gdzie uczestnicy obozu mieli sposobność zaznania kąpieli w wodach jeziora. Niestety wieczorem nadciągnęły chmury, z których spadł dość obfity deszcz uniemożliwiający zorganizowanie wspólnego ogniska. Wieczór spędzono więc w grupach wachtowych.

foto 04

foto 05

Jezioro Płaskie – flotylla pod żaglami i manewry cumowania przy brzegu

Następnego dnia pogoda była od rana łaskawa, więc dzień rozpoczęliśmy zgodnie z codziennym rytuałem a następnie pod żaglami skierowaliśmy swe łodzie z jeziora Płaskiego na zatokę Polańską poprzez kanał Dobrzycki na jezioro Ewingi. W ostatnim etapie pływania niektóre załogi doznały „przyjemności” pływania w ulewnym deszczu. Celem naszym była miejscowość Zalewo, gdzie przy pomostach miejskiej „Ekomariny” zacumowaliśmy łodzie. W godzinach późno popołudniowych uczestnicy odbyli spacer po miejscowości zwiedzając niestety tylko z zewnątrz kościół z XIV wieku wraz z fragmentami zabudowań i murów miejskich z XV wieku. Wieczorem dzięki uprzejmości obsługi mariny, udostępnieniu sali i sprzętu odbył się pokaz zdjęć i filmów okraszonych gawędą Komendanta z wyprawy, którą odbył na Cape Horn i Antarktydę na jachcie „Naschachata II”. Pokaz i opowieści bardzo interesowały uczestników. Dzień zakończyliśmy pożegnaniem dnia na placu mariny.W kolejnym dniu, po codziennych porannych zajęciach, uzupełnieniu zapasów kwatermistrzowskich, przy bardzo sprzyjających warunkach wypływamy z jeziora Ewingi na Jeziorak, gdzie celem jest zatoka Kraga. Dzień bardzo sprzyjających warunków pozwala na doskonalenie zajęć pod żaglami. Cumujemy przy brzegu w bardzo dogodnych warunkach. Część uczestników zbiera drewno na ognisko, natomiast pozostali pomagają przy przygotowaniu produktów do kociołka. Nad całością spraw związanych z kociołkiem czuwa osobiście Komendant. Strawa przygotowana dla wszystkich uczestników jest ucztą dla podniebienia. W domu smaku zupy „okraszonej” dymem z ogniska nie uzyska żaden specjalista od kuchni. Po zakończeniu kolacji, oczywiście z dokładką dla spragnionych rozdzielono pozostałości z kociołka na poszczególne załogi. Pochwał dla Komendanta za strawę nie było końca. Niestety ze względu na złośliwość aury (zaczął padać deszcz, niewielki ale dokuczliwy), nie udało się znowu przeprowadzić do końca ogniska ze śpiewem i gawędami. Pożegnanie i powitanie następnego dnia odbyło się w niekorzystnych warunkach pogodowych. 

foto 06

foto 07

Zalewo – apel poranny i widok na marinę

foto 08

foto 09

Załogi przygotowują produkty do kociołka oraz produkt finalny

Po apelu i śniadaniu aura pozwoliła nam optymistycznie rozpocząć dalszą żeglugę. Rozpoczęliśmy etap pływania po kanałach. Wpływamy na kanał Iławski w kierunku Miłomłyna. Płynąc mijamy jezioro Karnickie, które jest podzielone groblą wybudowana dla potrzeb kanału. Ciekawostką jest, że naturalny poziom jeziora jest dwa metry niżej niż poziom wody w kanale. Poziom wody w kanale musiał zostać dostosowany do poziomu wody w Jezioraku. Kanałem dopływamy do pomostów usytuowanych w centrum miejscowości Miłomłyn. Krótka przerwa na wykonanie uzupełnienia zapasów kwatermistrzowskich. W tym czasie załogi spożywają posiłek (obiad) na łodziach oraz mają chwilę wolnego czasu. Po rozdzieleniu zapasów na najbliższe dni wyruszamy w dalszą drogę. Wracamy niewielki odcinek kanału by wpłynąć pokonując śluzę „Miłomłyn” na kanał Elbląski (kierunek Ostróda). Szerokość śluzy 3,55 m, długość 33,68 m, różnica poziomów wody wynosi 3,44 m. Jest to najdłuższa i o największej różnicy poziomów śluza na szlaku kanału elbląsko- ostródzkiego. Po drodze pokonujemy jeszcze jedną śluzę tzw. „Zieloną” o różnicy poziomów 1,89 m. Na pewnym odcinku aż do jeziora Drwęckiego szlak kanału prowadzi naturalnym korytem rzeki Liwy. Wpływamy na Jezioro Drwęckie (właściwie na jego zachodnią odnogę) a po przepłynięciu cieśniny pod mostem dawnej linii kolejowej wpływamy na drugą część jeziora Drwęckiego przy którym na jego wschodnim brzegu usytuowane jest miasto Ostróda. My po postawieniu masztów kierujemy się w kierunku północno-zachodnim by zacumować przy brzegu wyspy Orzechowej. Przepiękny las i cisza gwarantują spokojny postój. Po nocy nastaje kolejny dzień, wyruszamy w krótki rejs na żaglach, aby po chwili przećwiczyć po raz kolejny manewr składania masztów, wpłynąć do kanału i pokonać kolejną śluzę „Ostróda” (różnica poziomów wody 2,02 m). Wpływamy poprzez jezioro Pauzeńskie do kanału Ostródzkiego. Pokonujemy najwęższą na szlaku śluzę „Mała Ruś” (szerokość śluz 3,25 m /niektóre źródła podają szerokość 3,16m/, różnica poziomu wody 1,60 m). Załoga wachty II płynąca na jachcie typu „Hornet” musi bardzo uważać na burty, gdyż szerokość ich jachtu wynosi 3,10 m.

foto 10

foto 11

Płynąc kanałami mijamy wiele starych mostów z początku XX w a także wykonane w trakcie rewitalizacji kanałów zastawki umożliwiające wymknięcie fragmentami kanałów

foto 12

foto 13

W oczekiwaniu na śluzowanie przedstawiciele wachty III i IV oraz w trakcie śluzowania wachta IV

Wpływamy na jezioro Szeląg Wielki. Stawiamy maszty i żagle, by w ciszy rozkoszować się żeglowaniem płynąc w kierunku północnym. Na prawym brzegu jeziora znajduje się unikatowy rezerwat przyrody „Sosny Taborskie”, słynący z rosnących tutaj sosen wyjątkowo wysokich i prostych, z których przez wiele wieków wykonywano maszty dla wielkich żaglowców. Załogi w porze obiadowej dobijają do brzegu aby spożyć posiłek i w czystych wodach jeziora zamoczyć stopy. Po posiłku pokonujemy jezioro na żaglach w kierunku południowym w okolice miejscowości Stare Jabłonki ale w pewnym momencie wiatr ucichł, trzeba było uruchomić silniki. Niestety przy nabrzeżach kończącego się jeziora brak jest miejsca na biwakowanie, zatem składamy maszty i przepływany przepięknym zabytkowym tunelem (pod groblą drogową i kolejową) łączącym jeziora Szeląg Wielki i Szeląg Mały. Wpływamy na jezioro Szeląg Mały, gdzie przy pomoście gminnym w okolicach miejscowości Stare Jabłonki cumujemy i nocujemy. Co prawda nie ma możliwości rozpalenia ogniska ale pod wiatą spędzamy miło wieczór z piosenką na ustach. Rano oczywiście pobudka, zaprawa poranna i apel, na którym rozstajemy się z dwoma uczestniczkami obozu Olgą i Natalią z wachty III, które zabiera mama jednej z uczestniczek. Wcześniejszy wyjazd był oczywiście zaplanowany. Odpływamy z miejsca cumowania, pokonujemy jezioro Szeląg Mały i tunelem wpływamy na Szeląg Wielki. Pogoda ładna ale niestety prawie bezwietrzna. Pokonujemy Szeląg Wielki i kanałem Ostródzkim płyniemy na jezioro Drwęckie. Na jeziorze Drwęckim stawiamy maszty i rozwijamy żagle. Po rozpoznaniu możliwości cumowania jak najbliżej miasta Ostróda, dobijamy do pomostów mariny LOK-u, gdzie dzięki uprzejmości bosmana mamy możliwość podłączenia się do prądu dla naładowania akumulatorów. Sanitariaty oraz umywalki chociaż „w skromnym stanie” są również dostępne. W tym czasie do obozu dołączyli dwaj uczestnicy drugiej części obozu Władysław i Paweł Zadrożny. Po posiłku i sklarowaniu łodzi załogi udały się na zwiedzanie miasta. Grupa kwatermistrzowska uzupełniła zakupy. Wycieczka po ulicach miasta przeciągnęła się do późnych godzin wieczornych. W amfiteatrze miejskim odbywały się Ogólnopolskie zawody druhów Ochotniczych Straży Pożarnych w konkurencjach drwalskich. Wielu uczestników obozu bacznie przyglądało się ich poczynaniom. Pożegnanie dnia odbyło się na nabrzeżu mariny. W niedzielny piękny poranek pobudka, apel na którym oficjalnie powitaliśmy nowych uczestników obozu. Uczestnicy do obiadu indywidualnie i w grupach zwiedzali miasto i jego zabytkowe budowle. Wspólny obiad i czas na opuszczenie miasta Ostródy.

foto 14

Płynąc mijamy m.in. nowobudowany most w Ostródzie oraz wpływamy do zabytkowego tunelu pomiędzy jeziorami Szeląg Wielki i Mały

 

foto 15

foto 16

W Ostródzie indywidualnie i w grupach zwiedzamy m.in. odbudowany zamek Krzyżacki i kościół św. Dominika Salvio

Wypływamy na jezioro, składamy maszty i w drogę kanałem Elbląskim, pokonując ponownie śluzy „Zielona” i „Miłomłyn” dopływamy do jeziora Ilińsk, gdzie cumujemy nasze łodzie. Rozpalamy ognisko, śpiewamy i gawędzimy. Pożegnanie dnia. Jutro czeka nas znowu dzień pełen atrakcji.
Poniedziałkowy poranek, stały poranny rytuał i odbijamy od brzegu by po pokonaniu ok. 3 km kanałami i maleńkimi jeziorkami wpłynąć na długie ale stosunkowo wąskie jezioro Ruda Woda. Niestety niesprzyjające wiatry nie pozwalają na rozwiniecie żagli. Czas nas trochę nagli, gdyż naszym celem jest dotarcie do pochylni „Buczyniec”. Po pokonaniu jeziora Ruda Woda, manewry składania masztów i płynięcie kanałem Elbląskim oraz małymi jeziorkami Sambród i Piniewo. Docieramy do pochylni „Buczyniec”. Jest to pierwsza z pięciu pochylni na trasie do Elbląga. Pochylnie te są ewenementem technicznego budownictwa wodnego o rozwiązaniach technicznych niespotykanych na skalę światową. Różnice poziomów pokonuje się na wózkach transportowych przemieszczających się po szynach mocowanych na pochylni terenowej. Realizacja tego przedsięwzięcia to połowa XIX wieku. Różnica poziomów lustra wody pochylni „Buczyniec” pomiędzy odcinkiem południowym (wyższym) a północnym (niższym) wynosi 21,5 m. Długość całej pochylni to odcinek ok. 550 m. Natomiast różnica poziomów wody na całym odcinku wszystkich pochylni wynosi 96 m.

foto 17

foto 18

foto 19

foto 20

Załogi wpływają na pochylnie oraz w trakcie transportu na pochylni

Po rozeznaniu spraw organizacyjnych i formalnych, ustalono że pochylnię pokonają tam i z powrotem dwie łodzie wacht I i III-ciej. Dołączyli do nich wymiennie przedstawiciele pozostałych załóg. Dzięki temu ponad 80 % uczestników obozu miała okazję pokonać na transportowanych po pochylni łodziach. Po zakończeniu manewrów związanych z pokonaniem pochylni, wszyscy uczestnicy obozu zwiedzili muzeum przedstawiającą historię budowy, zasady działania pochylni i historię ich eksploatacji. Była również możliwość zobaczenia budynku maszynowni z układem napędowym pochylni. Pełni wrażeń opuszczamy pochylnię i zmierzamy znanym z porannej trasy odcinkiem kanału do jeziora Ruda Woda. Wieczorem ognisko, opowiadania i śpiew. Następnego dnia wiatr choć dość kapryśny, pozwala na dalsze ćwiczenia manewrów pod żaglami. Ćwicząc manewry zmierzamy wodami jeziora Ruda Woda do kanału Bartnickiego zwanego również Duckim i wpływamy na wody przepięknego jeziora Bartężek.

foto 21

foto 22

Widok ogólny pochylni i urządzeń maszynowni

foto 23

foto 24

Podczas zwiedzania muzeum (Mikołaj oraz Lidia i Krzysztof)

Płynąc wzdłuż całego jeziora dobijamy do pomostów plaży gminnej w pobliżu miejscowości Tarda. Łagodne i piaszczyste dojście do jeziora, możliwość skorzystanie z pomostów w pełni została wykorzystana zarówno przez najmłodszych, jak i pozostałych uczestników obozu, aby zaznać dobroci kąpieli.

foto 25

foto 26

Jezioro Batężek i zabawy najmłodszych i nieco starszych uczestników

Wieczorem ognisko pełne żeglarskich opowieści, śpiewu szant, piosenek harcerskich oraz pokazu pląsów zuchowych w wykonaniu najstarszych instruktorów. Z jeziora Bartężek wypływamy przy pięknej lecz bezwietrznej pogodzie. W związku z tym ćwiczymy manewry wzajemnego holowania. Łączymy parami łodzie przyburtowo (równolegle) i ruszamy w drogę. Przed wpłynięciem do kanału oczywiście rozdzielamy się, aby po wypłynięciu na wody jeziora Ruda Woda znowu połączyć jachty. Wpływamy do kanału Elbląskiego i zmierzamy do miejscowości Miłomłyn, aby dokonać ostatnich zakupów kwatermistrzowskich. Załogi w Miłomłynie mają możliwość zwiedzenia miasta a zwłaszcza ich zabytkowych budowli. Niektórzy uczestnicy udają się na pobliską wieżę widokową, aby podziwiać okoliczne krajobrazy. Opuszczamy Miłomłyn i zmierzamy w kierunku skąd zaczynaliśmy naszą przygodę tzn. jeziora Jeziorak. W czasie marszruty nastąpiły niespodziewane ataki między załogami balonami napełnionymi wodą. Oczywiście cała zabawa była prowadzona w sposób bezpieczny i zakończyła się bez szkód, oprócz mokrych ubrań i ciał. Ostatnie ataki nastąpiły tuż po wpłynięciu do zatoki Kraga. W zatoce tej zakotwiczyliśmy w miejscu już przez nas znanym. Wieczorem ognisko, śpiewy i potrawy (karkówka, kiełbaski itp.) przygotowywane na ruszcie nad ogniem. Rytuał wieczorny jak codziennie. Ponieważ zakończyliśmy w ten sposób pływanie po kanałach, należy nadmienić w tym miejscu, że łącznie pokonaliśmy kanałami odległość ok. 100 km (wg wyliczeń z mapy 98,4 km).

foto 27

foto 28

foto 29

foto 30

Uroki przyrody podziwiane podczas rejsu

W ten oto sposób zbliżamy się powoli do końca przygód obozowych. Rano jak co dzień pobudka, zaprawa poranna i apel. Wyruszamy na wody jeziora. Wiatr pozwala na pływanie pod pełnymi żaglami i utrwalanie ćwiczeń zwrotów przez sztag i rufę, manewrów człowiek za burtą a na zakończenie manewrów cumowania. Cumujemy w pięknej zatoce Zimny Kąt. Załogi ściągają drzewo na ognisko oraz przygotowują produkty do kociołka, który oczywiście przez Komendanta będzie przygotowywany jako wieczorna strawa dla wszystkich uczestników obozu. W godzinach popołudniowych rozpoczyna się rytuał gotowania strawy. W momencie kiedy kończył Komendant czynności z gotowaniem, niespodziewanie do miejsca biwakowania przybył długo oczekiwany gość.  Przybył z wód jeziora – Neptun, Król Wszystkich Wód i Oceanów wraz z Małżonką – Prozerpiną i dzięki zabiegom Komendanta zgodził się nadać imiona i przyjąć neofitów w grono żeglarzy. Oczywiście przybyła również cała jego świta z Astrologiem i Medykiem na czele. Neofici mieli przejść Chrzest Żeglarski, przygotowany według tradycyjnej ceremonii, o którym nie łatwo będzie im zapomnieć. Około godziny 18.30 „nieszczęśników” zapędzono przed oblicze Komendanta Obozu. Najpierw musieli udowodnić, iż są tego godni przechodząc ciężką próbę charakteru przygotowaną przez przebiegłe i złośliwe diabły. Niczym niewolnicy w dawnych czasach, neofici musieli przejść szlak diabelski m.in. w błotku , po czem stawili się do badań lekarskich, gdyż każdy prawdziwy żeglarz musi być odporny na wszelkiego rodzaju choroby. Po kolei zostali poddani wnikliwym oględzinom, a ci, którzy przejawiali jakiekolwiek objawy zostali wyleczeni ohydnym, lecz skutecznym lekarstwem, oraz ochłodzeni na wypadek gorączki. Ostatnią próbą stał się żywioł wody - żywioł, którego każdy przyszły żeglarz powinien się nie tylko strzec , ale i umieć z nim się zmagać. I właśnie walka z tym żywiołem doprowadziła neofitów przed tron Neptuna, który doceniając zaprezentowany przez nich chart ducha, nadał im nowe, żeglarskie imiona, którymi mają prawo posługiwać się na wodach całego globu. W tenże sposób zaszczytu nadania imion w wypowiadanej przez Neptuna po łacinie formule dostąpili:
Anna Jaszczur - Posłuszna Talia
Filip Komorowski - Twardy Bom
Mikołaj Łukasik - Szczebrzeszący Wimpelek
Rafał Łukasik - Obciągacz Bomu
Łukasz Miś - Jezusowy Maszt
Maciej Szeląg - Brodata Pirania
Angelika Szwaja - Uporządkowana Koja
Dominik Zięba - Oporny Kabestan
Emilia Gillert - Żywa Ringabulina
Robert Włoch - Osobliwy Pasat
Krzysztof Włoch - Spec Szotmen
Lidia Włoch - Zacięta Knaga
Wojciech Zadora - Wszechobecny Huragan
Waldemar Zadora - Uważny Bosak
Władysław Zadrożny - Brzęczący Fał
Paweł Zadrożny - Rozrzutny Podtopek
Patryk Zadrożny - Wodnik Szuwarek

foto 31

Neptun z Małżonką przybyli na teren obozu

foto 32

Neofici w oczekiwaniu na dostąpienie zaszczytu podejścia przed oblicze Neptuna

foto 33

Najzacniejszy żeglarz spośród neofitów dh Rafał Łukasik

foto 34

Neofici podczas ogólnego oswajania się z wodą

foto 35Komendant podczas gotowania zupy piekielnej w kociołku

foto 36

Druh Piotr niezawodnie prowadzi śpiew

Po zakończeniu ceremonii wszyscy uczestnicy zostali zaproszeni na wspólny posiłek, przygotowany jak wspomniano przez Komendanta, smakował zwłaszcza nowo przyjętym do grona żeglarzy z podwójną siłą swej mocy. Potem śpiewów szant, piosenki harcerskiej i szuwarowej oraz pląsów zwłaszcza przy „chusteczce haftowanej” nie było końca. W ten oto sposób zakończyło się ostatnie wspólne ognisko wszystkich załóg. Piątkowy poranek oczywiście zgodnie z planem. Apel, na którym rozdano dyplomy przygotowane przez switę Neptuna o nadaniu nowych imion. Oficjalnie pożegnano dwóch uczestników obozu Waldemara i Wojciecha Zadorę, którzy niestety w dniu dzisiejszym jachtem wraz z załogą wachty IV odpływają w kierunku m. Jerzwałd, gdzie w godzinach południowych rozstaną się z załogą i opuszczą obóz. Około 10-tej załogi trzech jachtów popłynęły w kierunku m. Iława, gdzie miały możliwość zacumowania i zwiedzania miasta. W godzinach popołudniowych załogi zacumowały w marinie „Maribo” w Szałkowie. Natomiast wachta IV dopłynęła do przystani w Jerzwałdzie i po wspólnym obiedzie pożegnała swoich dwóch członków załogi, którzy zgodnie z planem opuścili obóz w godzinach wczesno popołudniowych. Pozostała część załogi wypłynęła na wody jeziora Płaskiego, gdzie ćwiczyła manewry i utrwalała wiadomości zdobyte na rejsie.
W sobotę w godzinach porannych załogi wszystkich jachtów przystąpiły do pakowania rzeczy, klarowania łodzi i przygotowania ich do przekazania armatorowi. Załoga wachty IV w godzinach południowych dołączyła do pozostałych uczestników obozu, gdzie punktualnie o 12.00 rozpoczął się ostatni apel obozowy. Komendant obozu podsumował dwa tygodnie obozu, dziękując najbardziej zaangażowanym za aktywność na obozie, wyróżniającym się adeptom żeglarstwa powodzenia na egzaminach. Następnie wręczył uczestnikom obozu drobne upominki w postaci szeklowników, szekli i map. Miłą pamiątką rozdaną uczestnikom jest plakietka obozowa projektu dh hm Krzysztofa Poniedziałka. Ostatnie pożegnanie w kręgu zakończyło oficjalnie obóz żeglarski Stowarzyszenia Przyjaciół Harcerstwa „Jeziorak 2017”.
Po apelu wszyscy uczestnicy udali się na wspólny obiad, po którym uczestnicy samochodowi rozjechali się w swoich kierunkach a 10-ciu „rozbitków” pociągiem udała się w kierunku Krakowa. W drodze niespodzianki związane z opóźnieniem pociągu, zakończyły się udanym powrotem do Krakowa.

foto 37

Rozdanie dyplomów nadania imienia przez Neptuna

foto 38

Pożegnalne zdjęcie po ostatnim apelu

Do zobaczenia za rok na nowych akwenach!


Opracował:
hm Tadeusz Kubas

zdjęcia autorstwa:
A.Figura, I. Nicek, R. Łukasik,
R. Włoch, T. Kubas